SZOK !!!! na Żwirowej

W sobotę 14 listopada 2009r. spacerując z psami i wolontariuszami katowickiego schroniska dla bezdomnych zwierząt po lesie w pasie ziemi pomiędzy ul. Milowicką i Żwirową w Katowicach, natknęłam się na posesję. Utwardzony i ogrodzony plac ziemi będący rodzajem prywatnego złomowiska. Płot jest wysoki, wykonany z blachy i drewna posiada dwie bramy wjazdowe.

Na terenie tym znajdują się prowizoryczne "altany" sklecone z blachy i drewna, wiele samochodowych rozebranych wraków i duże ilości różnorakiego złomu.

  Na terenie posesji przebywało około 22 (lub więcej) psów w tragicznym stanie fizycznym.

 

Wszystkie psy są bardzo do siebie podobne. Przypuszczamy, że mogły mnożyć się w obrębie jednej rodziny, są ze sobą spokrewnione. Wśród tego stada znajdowały się psy w różnym wieku , bardzo stare i bardzo młode, suki z widocznymi objawami niedawnych, przebytych ciąż. Wiele z psów obserwowanych przeze mnie zza płotu było bardzo wychudzonych.

 

Sierść jest skołtuniona lub płatami odpadająca od ciała. Znajdowały się tam też psy zupełnie pozbawione sierści (chorujące na świerzb lub nużycę). Na ich ciałach widać otwarte rany.

Oczy zaropiałe z widocznymi z odległości kilku metrów wyciekami.

Wiele z nich ledwo trzymało się na nogach.

Obserwowałam psy z krwawiącymi guzami na ciele. Nigdzie nie widziałam misek z jedzeniem i wodą. Nie zauważyłam szczeniąt  być może zwierzęta na skutek braku pożywienia stały się kanibalami eliminując najsłabsze jednostki.

 

 Na terenie posesji przebywał "właściciel" wraz z drugim mężczyzną. Pracowali przy rozbiórce samochodów. Sprowokowany, otworzył bramę, ale wejść nie pozwolił. Naliczyłam wtedy blisko mnie 18 zwierząt w bardzo złym stanie a kolejne psy patrzyły na mnie z tych prowizorycznych "altan" na terenie "złomowiska".

 

Psy są niespokojne Sądzę, że długotrwale pozbawione kontaktu z człowiekiem, nie socjalizowanie, dręczone, obolałe i chore mogą wykazywać agresje w stosunku do obcych. Nie są leczone, właściciel nie ma świadectw szczepień. Fundacja SOS dla Zwierząt poprosiło pomoc w odebraniu psów właścicielowi i podjecie działań mających na celu zmianę istniejącej sytuacji.

Równocześnie powiadomiliśmy Straż Miejską i Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt. Na miejsce we wtorek 17 listopada pojechaliśmy ze strażą miejska, schroniskiem i lekarzami powiatowymi a także lekarzami opiekującymi się schroniskiem.

 

Wszystkie psy oprócz 2 , zostały przeniesione do schroniska. Stwierdzono u nich świerzb, grzybice, pchły wszoły itd, słowem WSZYSTKO. Zostały odrobaczone, odpchlone i poddawane sę leczeniu. Niestety 3 najsłabszych nie udało się uratować...... 2 psy które pozostały na posesji - najzdrowsze poddawane są leczeniu na miejscu. Zostaną wykastrowane i zaszczepione.

 

Prosimy o pomoc w zakupie 2 dużych bud i ogrodzenia umożliwiającego wykonanie kojców dla nich. Prosimy także o pomoc w zakupie karmy dla psów ze Żwirowej Uważamy że na terenie tej posesji nie powinien przebywać żaden pies jednak ostaliśmy przekonani do tego ten człowiek nie zdawał sobie sprawy z tego ze źle postępuje. Pracownicy schroniska pomagają takze jak mogą wykonując zabiegi pielęgnacyjne i dowożąc karmę