nowy dział
"zaginione - znalezione"
nowy dział
"zaginione - znalezione"
W Sosnowcu mieszka pewna rodzina.
Można śmiało powiedziec patologia. Pani zamieszkująca w ruderze zwanej mieszkaniem, jest niepełnosprawna intelektualnie,ponadto nadużywająca alkoholu.
Dzieci zabrała opieka społeczna, ale została łysa sponiewierana suczka.
Wcześniej usiłowaliśmy rozwiązac sprawę polubownie nakłaniając właścicielkę do leczenia zwierzęcia, oferowaliśmy pomoc w sfinansowaniu leczenia niestety na pózno. Pani widząc nas uciekała.
Po tym jak uzyskalismy informację iż pani trafiła na leczenie a w domu została sunia i dwa szczeniętą pod opieką nietrzeźwego konkubenta postanowiliśmy działać bardziej zdecydowanie.
W dniu wczorajszym wezwaliśmy policje . Nikt nam nie otwierał, słychać było tylko ciche szczekanie.... Widać było wybite okna w mieszkaniu, pozastawiane dechami.
Policja - to inna sprawa.... Przeważnie podczas interwencji, korzystając ze swoich statutowych i ustawowych praw Fundacja wzywa służby mundurowe.... te są bezwolne, nie wiedzą co robić. Jak dzieci we mgle. To straszne że CI którzy są powołani do pilnowania prawa - nie reagują! Uważają że nic złego się nie dzieje.
Wczoraj Ci Policjanci którzy przyjechali nie byli zbyt "entuzjastyczni" ale przynajmniej nie próbowali nas zbyć.... Kiedy już ustaliliśmy że należy wezwać straż pożarna, administracje bo psy być może umierają za drzwiami z głodu - pojawił się konkubent właścicielki mieszkania .
Pozwolił mi wejsć do mieszkania i podpisał przekazanie psów fundacji. Masakra - syf i śmietnik a w tym wszystkim apatyczna, obojętna na wszystko suczka. Pies który wie ze nie ma szans na żadna zmianę. Suczka cała w dredach, filcach. W wielu miejscach łysa. NA całej skórze pchły i zadrapania.
Chuda i wynędzniała ale za to z wielkim brzuchem i ogromnymi sutkami - bo to pewnie nie pierwsze szczeniaki. Przewieźliśmy ją razem z dziećmi do kliniki .
Tam została ogolona, pobrano zeskrobiny ze skóry . Najgorsze były łapy - paznokcie urosły do długości 4-5 cm i boleśnie wbijały się w łapy, raniąc je. Wieczorem psia mama leżała już w podgrzewanym kojcu sama najedzona karmiła szczeniaczki. Nigdy nie była szczepiona odrobaczana, leczona., Chcemy poprawić jej los, znaleźć dom jej i dzieciakom.
Prosimy o pomoc finansową na opłacenie leczenia Sary i szukamy nowych domów niej i dzieci. Zastanawia nas obojętność sąsiadów - widzieli co się dzieje a nikt nie zareagował. Dlaczego? Skąd ta znieczulica???? Jak można spokojnie spacerować ze swoim psem kiedy widzi się takie psie nieszczęście????? Będziemy wnioskowali o wydania zakazu trzymania zwierząt przez tą rodzinę. W przeciwnym wypadku okaleczą kolejnego psa.