Katowice

Katowice, 10.06 - dzisiejsza interwencja - chociaż przebiegała w miarę łagodnie - była równie trudna jak wszystkie nasze dotychczasowe działania tego typu. Ale zacznijmy od początku...

 

08.06 - Straż miejska z katowickiej dzielnicy Janów poprosiła nas o pomoc w interwencji. W mieszkaniu pewnego mężczyzny w strasznych warunkach może przebywać około 10 psów - usłyszeliśmy. Bez wahania podjęliśmy się działania we współpracy ze Strażą Miejską oraz pracownikami katowickiego schroniska.

Dzień wcześniej strażakom udało się wyciągnąć jednego psa - reszta przebywała w mieszkaniu, w którym zamknął się właściciel.

 

10.06 - Stawiliśmy się na miejsce około 10, mieliśmy szczęście, właściciel mieszkania właśnie wracał do domu. Weszliśmy razem z nim na górę. Gdy otworzyły się drzwi - zobaczyliśmy kilka średnich psów - po kilku sekundach doszedł do nas nieznośny zapach fekaliów.

Pokój był cały zagracony, a na podłodze leżały odchody.

Po kilkunastu minutach rozmowy z Jarkiem (Jarosław Motak - reprezentujący zarząd Fundacji) mężczyzna postanowił dobrowolnie oddać zwierzęta. Dowiedzieliśmy się, że nigdy nie były szczepione, nie miały opieki weterynaryjnej i załatwiały się w domu lub na klatce.

Ich wyłapywanie trwało o wiele dłużej niż rozmowa - psy były przerażone. Reagowały negatywnie na swojego właściciela. Musieliśmy przesuwać sterty gratów, by wydostać je z kryjówek. Chcieliśmy zajrzeć do drugiego pokoju, jednak konkubina mężczyzny nie pozwoliła nam wejść. Odłowiliśmy 5 psów.

Wielu z Was pewnie zadaje sobie pytanie, czy psom będzie lepiej w schronisku. Jesteśmy pewni, że psy nie były przywiązane do właściciela.

Po krótkich oględzinach, podejrzewamy, że wszystkie mają grzybicę, nie są zagłodzone, ale ich stan pozostawia wiele do życzenia. Zapewne są zarobaczone, mogą mieć choroby zakaźne lub być obciążone wadami genetycznymi (związki kazirodcze). Po całej akcji rozmawialiśmy z sąsiadami, prawdopodobnie w mieszkaniu jest jeszcze kilka zwierząt. Prosiliśmy o kontakt, gdy pomimo naszej interwencji będzie do nich dobiegać niepokojące szczekanie.

Miejmy nadzieję, że udało nam się uratować wszystkie zwierzaki, które tam były. Teraz czeka nas długi proces oswajania...